Zofia Mirska – „Suplement szydercy”

Ten wpis był dotąd czytany 332 razy!

my
biedni dwuznaczni
nosiciele płaskich nazwisk
żyjący w sierocińcu sztuk
w głębi podwórek
zapadłych dziur i dolin
zagorzale i twórczo trzepiemy
stare worki metafor
rękami jak młyńskie koła
wyzwalamy bogactwo języka
od tradycji treści i formy

o godności naszych dzieł
zaświadcza znaczący tytuł
i szata graficzna
zanim obarczymy nimi
dobra rodziny i znajomych
by ominąć rafę zapomnienia
nadajemy rozmach zjawisku
wysyłamy trzydzieści zaproszeń
i uwodzimy garstkę wiernych
mgławice ciekawskich przypadkowych
nie liczymy na zysk z przedsięwzięcia
trzymamy się repertuaru nieoczekiwanego
życia jego trujących wdzięków
malujemy obraz prawdziwszy od natury
wykorzystując trzeci wymiar
a bywa, że i czwarty
dyskutujemy o bezużyteczności
poglądów innych niż własne
drwimy z zakazów
wydajemy zwięzłe wyroki
pamiętamy, że my i ołowiane żołnierzyki
należą do historii
religię atakujemy rzadko
oszczędnie z braku argumentów
pocieszamy człowieka o drewnianej nodze
że jedynie wiara w Boga jest podporą
lojalnie uprzedzamy, że czego nie widać
jest zasłonięte przez dym
z wypalanej mowo – trawy
że ważne są kości nie ciało
detal zastępuje całość
że ważniejsza chmura niż niebo
i sława bez chwały

pewnego dnia uderzeni grobową deską
nietaktownie stajemy się poważni
z posiniaczoną głową
od walenia w rzeczywistość
stawiamy znaki zapytania
wyciskamy krew ze słów
piszemy czarny na białym wiersz
my szydercy biedni dwuznaczni
z pustą twarzą portretem bez rysów
ze swoją prawdą zostajemy suplementem
w antologiach poezji

śpieszmy się śmiać uśmiechem
bo tuż za nami odsłonięte kły

2010