Ten wpis był dotąd czytany 115 razy!
Adam i reszta świata
Mogę już jeść tę kanapkę z serem
Patrząc na kominy Oświęcimia
Wiem już jak nieznośnie łatwo jest współczuć
Kiedy zaraz będzie film z życia wyższych sfer
Owszem był pewien mahatma z kraju wielkiego jak Atlantyda
I jest Asyż zamarły we fleszach
Jakby można uchwycić kształt pyłu z bosych stóp
Za grzech Ewy, za grzechy, za praojca uleglość
za Adama
z adamaszkową twarzą serafina
z bielą opuszków ślimaczących się w mroku
zsiniały od gliny
uwiera ziemię zuchwałością żeber
Kapłan
Nawet kapłanowi zabrakło tupetu
I stał natchniony, a dłonie pachniały świeżo
Zabitym koźlęciem
I do mnie – krzyczy – jak to głodny?
Pytam czy bóg ma jelita
Obraza
Ramionami wzruszam aż stękają łuki brwi i sklepień
Głupiec – karmi boga bez jelit, a żebrak umiera na schodach
Milczenie i płacz *
Wielki Płacz
pourywał wszystkie rynny w Jej domu
grudki Jej skóry grają koncert wiolonczelowy
włosy pożyczyła wierzbie
jest przerażająco łysa
i bardzo, bardzo Jest.
Rozkłada mapy i milczenie
podważa wagę historii,
kolejne śmierci tulą się do jej powiek
w rytm karabinowych strzałów.
Cierpi można by rzec ‒ generalnie
od generałów i uogólnień.
Uwiodła mnie w pęcherzu łzy
tak bardzo biegnę do niej
aż niknie kontur moich wskazujących palców
zwariowanych nadzieją, że zdołam pochwycić ją
w locie ku bezczasowym połyskom starej twarzy.
Choć bałam się iskier Jej ruchliwych rzęs
które zamknęły moje wejrzenie w głąb
Jej wilgotnego świata.
Widzę ‒
Kobieta stoi na brukowym placu pośród innych odzianych
w białe chusty
bardzo stara – czterdziestoletnia wręcz
Jej biała chusta wymusza kolejny
akt mojej pamięci.
Uwierzyłam w Jej płacz.
Odpływam w Jej łzach
cała sklejona rzęsami.
- Wiersz poświęcony milczącym Matkom, gromadzącym się na placu przed siedziba rządu w Argentynie.
Przybywają tam w białych chustach na głowach i z portretami swoich zaginionych w czasach dyktatury synów i
córek. Są to jedyne demonstracje, które nigdy nie zostały rozgonione siłą.

