Ten wpis był dotąd czytany 183 razy!

Dopokąd

Jesieninie wietrzny, porywisty, słotny,

co gościem do mego ogrodu wpadasz zaświtem,

wspomnienia gasisz, 

pragnienia plączesz,

błądzisz w labiryncie myśli niepokornych,

nostalgią otulasz doznania bezkresne 

jedynienia… 

 

W południeniu, zamierzchu i śnieniu,

w szarościach poranków i wieczornic

mgielnych i kroplistych,

w bezwładnym tańcu wirujących liści 

o cyklicznym przemijaniu oznajmiasz, 

magię czarów fantazyjnych przypominasz. 

 

Jawię się wiedźmą, jaskółką –

przestworza przemierzam szybując wysoko 

w strzelistość marzeń,

gdzie nietolerancji kolce w obłokach nikną

smętnie uwikłane i szamoczące się

w natlenionych kulistych bańkach 

niespełnienia. 

 

Dopokąd to lecisz? Jesienin zdumieniem pyta.

Odpowiedź trzepotem skrzydeł mu sfruwa.

Niknę za kurtyną niebieską,

za sobą zostawiam bramy świata,

przekraczam najdalsze granice

czarodziejskich wyobrażeń. 

 

Spoza – rozbijam wszelką różnorodność

na atomy i sięgam w głąb

do najmniejszych błysków

znikających i pojawiających się

w magii wszechtworzenia. 

 

Bez lęku grzęznę

we wszechogarniającej świadomości

pełnią jedynienia

…nienia 

…enia

…nia

…a 

 

alfa i omega. 

 

©

Katarzyna Georgiou z tomu „Światy dwa w pogoni za Leśnym Lichem”