Franciszek Haber – „Muzeum”

Ten wpis był dotąd czytany 77 razy!

Stoimy razem
ja i niewidomy
przed metopą jeźdźca

on dotykiem świat
starożytny wskrzesza
obwodząc palcami
draśnięcia kamienia

niewidoczne dla oka
linie rzeźbionych wzruszeń
spowiadane z czułością
długo i niecierpliwie

smutek jak szept kamieni
przywala mnie cieniem
ostrych marmurów
kaleczy spojrzenie
uboższe od dłoni

on wznosi pod skórą
ściany Akropolu
jak spowiednik
poznający duszę

palce krążą
po tysiącleciach
bez jasnego promienia
tylko monotonny głos
przewodnika przypomina
że trwa zatrzymany między
jedną a drugą godziną
światła owiany lekkim
skrzydłem strojnej
w marmur muzy

ja zagubiony
w rozgadanym tłumie
szukam mojej kolumny
na tym wzgórzu gruzu

szukam cichego miejsca
dla rekonstrukcji istnienia